O mojej pracy

10 maja 2020 | Śluby

Po bardzo długiej przerwie, zdecydowanie za długiej, napisałam dla Was artykuł poświęcony mojej pracy. Chcę Wam opowiedzieć jak wyglądają przygotowania do Waszych wspaniałych uroczystości, oczyścić niektóre umysły i wprowadzić Was w ten cały raban przedślubnych przyszykowań!

Kochani, tęskniliście? Bo ja za pisaniem bardzo! Na pewno nie zamierzam z tego rezygnować. Niestety wraz z upływem czasu przepadła moja strona aroundmylife.pl, a wraz z nią wszystkie artykuły, które napisałam. Bardzo żałuję… Znów zaczynam od nowa i obiecuję mocne postanowienie poprawy.

Mój pierwszy sezon ślubny 2019 dobiegł końca, więc pora go podsumować. Ósmego listopada minął rok od otwarcia działalności. Od dawna chciałam napisać ten artykuł, po pierwsze dlatego, żeby zaznajomić Was z moją pracą, bo miewacie mylne pojęcie na ten temat, a po drugie, żeby przykrócić niektórym noski.

Cieszę się z mojej pracy bez względu na to, ile wysiłku muszę w nią włożyć. Zawsze marzyłam o tym, żeby stworzyć coś swojego i do tego właśnie dążę. Wiele się nauczyłam przez ten rok i pewnie wiele się jeszcze nauczę. Zauważyłam, że ludzi bardzo boli, kiedy otwierasz własną działalność – są strasznie wścibscy, nie życzą dobrze, nie widzą Twojej pracy, wysiłku, ale za to wyśmienicie dysponują Twoimi pieniędzmi. Szkoda, że nie biorą również na klatę wszystkich problemów, obowiązków i zobowiązań, chociażby finansowych.

Pracując jako konsultant ślubny mam inne obowiązki do spełnienia niż jako dekoratorka. Wedding Planner to nie to samo co strojenia.

Wedding Planner, czyli wspomniany wcześniej konsultant ślubny, ma na celu organizację dnia zaślubin, a usługi dekoratorskie są jedną z tych rzeczy, które konsultant ślubny może dla pary młodej zorganizować. Żebyśmy dobrze się zrozumieli – konsultant ślubny wcale nie musi być florystą, a firmy dekoratorskie, które świadczą usługi jedynie strojenia, nie powinny przypisywać sobie tytułu konsultanta.

Strojenie to jedno, a organizacja/koordynacja dnia zaślubin to drugie. Konsultant ślubny ma na celu wytypowanie miejsca, w którym młodzi chcieliby wziąć ślub albo zorganizować wesele, zapewnić oprawę muzyczną, florystyczną, fotografa, kamerzystę, atrakcje dla gości i inne tego typu kwestie. W małym skrócie: organizacja od A do Z.

Młodzi dostają wszystko na tacy i podejmują jedynie decyzje. Bywa i tak, że przyszli nowożeńcy udzielają pełnomocnictwa konsultantowi, przez co zostaje on upoważniony do podejmowania decyzji oraz podpisywania dokumentów. To bardzo duże ułatwienie, kiedy przyszli małżonkowie mieszkają lub pracują za granicą albo najzwyczajniej w świecie nie chcą się zajmować takimi sprawami. Dla konsultanta ślubnego to z kolei duży obowiązek i jeszcze większa odpowiedzialność.

Zawód konsultanta pomalutku wkracza na salony. Przez pierwszy rok pracy miałam trzy zapytania o kompleksową organizację dnia ślubu, chociaż nawet o tym nie marzyłam. Tytuł Konsultanta Ślubnego/ Event Managera zdobyłam podczas najlepszego w Polsce szkolenia DecorAmor Academy w Warszawie jeszcze na studiach. Już wtedy wiedziałam, że chcę pracować w branży ślubnej. Organizacja naszego ślubu i wesela tylko umocniła mnie w przekonaniu, że naprawdę chcę to robić. Właśnie dlatego nasze rozmowy wybiegają dużo dalej niż kwiaty, wazony, materiały i świeczki, bo ja zwyczajnie lubię z Wami rozmawiać.

Przez ostatni rok tych spotkań było naprawdę sporo i jestem bardzo szczęśliwa, że mi ufacie! Chyba zawsze będę wdzięczna moim pierwszym Parom Młodym, które de facto zaufały mi w ciemno, ponieważ na spotkaniach zapewniałam ich co możemy zrobić, ale nie miałam portfolio, by jeszcze zagwarantować im, że POTRAFIĘ to zrobić. Dzisiaj efekty naszej pracy są już widoczne na zdjęciach, które zresztą sama dla Was robię albo raczej – staram się robić w pośpiechu.

Bez wątpienia, każda uroczystość jest inna, ale w każdą wkładam tyle samo pracy i serca. Najpierw przychodzicie na spotkanie i mówicie albo pokazujecie co Wam się podoba; jedni mniej inni więcej, wystarczą słowa klucze takie jak: piwonie, pudrowy róż, “chciałabym w niebieskim”.. Niskie lub wysokie, wystarczy mi kilka słów, żeby mieć gotową wizję. Bywa i tak, że rozumiemy się bez słów, ale przed każdym ślubem weryfikujemy to jeszcze kilka razy. Podpisanie umowy to dopiero początek. Trzeba wszystko zaplanować i zorganizować; kwiaty, dodatki, umowy np. z wypożyczalnią, spotkania na sali itd.

Jest jeszcze ciekawiej kiedy na horyzoncie pojawiają się dwa lub trzy śluby w jeden weekend… Ponadto telefony i Wasze wiadomości, które spływają codziennie, kolejne oferty współpracy oraz życie prywatne i nade wszystko bycie mamą.

Wasze śluby spędzają mi sen z powiek, śnią mi się po nocach, ponieważ przygotowania zaczynają się, gdy Wy jeszcze nawet o tym nie myślicie. Kwiaty trzeba kupić, muszę znać rodzaj oraz ilość, czy będą dostępne, w jakiej cenie, jakie dodatki. Co gorsza, kiedy odbierasz kwiaty i okazuje się, że kolor nie ten! Miałam już taką sytuację i biegałam po wszystkich kwiaciarniach w Bydgoszczy w poszukiwaniu odpowiedniej róży, której niestety nie dostałam. Finalnie kolor przewodni był inny niż planowaliśmy, ale tego scenariusz nie przewidywał i nigdy nie przewiduje takich sytuacji, a ja wtedy odchodzę od zmysłów, co zrobić.

Przed weselem Patrycji i Dominika koło, które miało stanowić dekorację za parą młodą, w czwartek wieczorem było jeszcze w Radomiu, czyli na drugim końcu Polski – myślałam, że dostanę zawału kiedy pani powiedziała to przez telefon. Dwa kolejne telefony i całe szczęście usłyszałam, że będzie w Bydgoszczy nad ranem, ale sama muszę je odebrać z magazynu. Wszystko muszę mieć pod kontrolą. Wszystko trzeba kupić; przywieźć, przygotować, spakować, zamontować; każdą tubę zanieść, na koniec to wszystko zdemontować, zeskrobać wosk ze świeczników, umyć, poukładać – jak myślicie, kiedy to robię?

Układanie kwiatów zajmuje kilka dobrych godzin; zwykle cały dzień do późnych godzin nocnych, w ten sam dzień trzeba o 03:00 wstać, żeby wyruszyć na giełdę, więc sumując to wszystko, to nie są “tylko kwiatki”, chociaż tych kwiatków jest coraz więcej, ponieważ śluby i wesela przeżywają swój wielki bum i każda para chce coś innego, coś pięknego. Ja to rozumiem, ale niektórzy jakby się z choinki urwali, a wystarczy udać się do najbliższej kwiaciarni i zobaczyć ile kosztują kwiaty. Niektóre nawet w cenie hurtowej nie są tańsze od tych z kwiaciarni, a gdzie praca, paliwo, opłaty, każda gąbka do kwiatów i inne rzeczy, takie jak szpileczki, baterie do lampek, narzędzia florystyczne? To wszystko kosztuje, a nie wszystko uwzględniacie w Waszym budżecie. Natomiast ja muszę to kupić i zauważcie, że wcale nie mówię tutaj o stałym wyposażeniu firmy, takim jak wazony, stojaki, lampiony, świeczniki, chociaż to wszystko też muszę zapewnić.

Kiedy Wy przygotowujecie się do najpiękniejszego dnia w życiu, robicie fryzurę, ubieracie sukienkę, garnitur – my w tym czasie walczymy ze ścianką, żeby spełnić Wasze marzenia o najpiękniejszej dekoracji, a ściankę trzeba przyciąć, bo okazała się 10 cm za szeroka i nie zmieści się między filarami – to tylko jeden z przykładów z życia wzięty.

Gdybym nie lubiła mojej pracy, pewnie bym tego nie robiła. Czuję ogromną satysfakcję i radość z każdego zlecenia. Są takie realizacje, z których jestem bardzo dumna. Jestem szczęśliwa, że pomagam Wam spełnić marzenia o bajkowym ślubie, kiedy widzę radość w Waszych oczach, kiedy goście na wejściu są zachwyceni i robią sobie zdjęcia. Cieszę się z Waszych wiadomości albo z tego, że sami osobiście chcecie przyjechać i podziękować – to jest bardzo cenna współpraca, kiedy szanujemy się nawzajem. Jednym moja praca się spodoba, innym nie. W gronie tych drugich z pewnością znajdą się osoby, które rzucają oszczerstwa z zazdrości, ale ja nikomu nie bronię otworzyć działalności… Wtedy możemy rozmawiać i porównywać, i dobrze byłoby twarzą w twarz, kiedy sami spróbujecie coś zrobić 🙂

Na sam koniec Wam powiem, że nigdy nie jest za późno na marzenia i na przyjaźń z samym sobą, bo trzeba polubić siebie, by lubić innych, a ludzie są jacy są; niektórzy nigdy ze mną nie pracowali, a mają najwięcej do powiedzenia. No cóż i chyba będą mieli o czym rozmawiać, bo wciąż zamierzam się rozwijać.

Dobrej nocy Kochani,
mam nadzieję do szybkiego usłyszenia!

Maja


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wszystkie pola są obowiązkowe.